Emoji nie są ani dobre, ani złe. To interpunkcja z twarzą i jak każda interpunkcja działają, gdy używa się ich z nawyku, a zawodzą, gdy dla ozdoby. Oto co się sprawdza.
Co robią dobrze
- Oznaczają początek punktu listy, żeby długi podpis miał widoczny kształt.
- Dodają tonu krótkiej linijce — żartowi, który bez nich brzmiałby płasko.
- Zastępują słowo, gdy obraz czyni znaczenie oczywistym.
- Zastępują punktor tam, gdzie platforma nie formatuje list.
Gdzie kosztują
Czytnik ekranu odczytuje każde emoji na głos po nazwie. Rząd dziesięciu fajerwerków to dziesięć powtórzeń „fajerwerki” dla kogoś, kto nie widzi ekranu. Jedno emoji na końcu linijki to drobiazg; ściana ich w środku zdania to przeszkoda.
- Nie wstawiaj ich do środka zdań ani między każde słowo.
- Trzymaj ciągi krótkie: jedno-dwa, nie cała linijka.
- Nie polegaj na emoji w czymś ważnym. Jeśli sens jest w symbolu, powiedz go też słowami.
Prawdziwym narzędziem jest konsekwencja
Wybierz dwa-trzy, których używasz do tej samej roli — jedno do wskazówek, jedno do nowości — i trzymaj się ich. Czytelnik uczy się sygnału po kilku postach. Za każdym razem inny zestaw staje się szumem.
Sprawdź, jak wyglądają
Emoji są rysowane inaczej na różnych telefonach i w różnych aplikacjach, a starsze urządzenie może pokazać pusty kwadrat zamiast nowszego. Obejrzyj podpis w podglądzie przed publikacją. Jeśli coś w podglądzie wygląda dziwnie, na telefonie, którego nie masz, będzie wyglądać dziwniej.
Podpis powinien mieć sens także po usunięciu wszystkich emoji. Jeśli nie ma, zdanie trzymały emoji.
